2009-09-29 07:58:07 >> Do pani, co chce godnego życia.

Proszę strzelać, to przecież pani dzieci, ma pani jakieś prawa, jest pani kobietą, kobieta musi znać swoje prawa, oj, to nie ludzie, tamto nie ma rączek, o, a to nie umie chodzić, po co pani taki kłopot, chyba może pani decydować o swoim życiu. One takie niepodobne do dzieci. Jakie tam morderstwo. Usunie je pani, przecież ten pistolet jest sterylny. Oj, tam się pani przejmuje, nie zapewni im pani dobrego życie, jak, sama, bez nikogo… Już lepiej, żeby ich nie było, da pani już spokój… No, może za kilka lat to by byli ludzie, ale teraz przecież nie są, to co się przejmować. Co pani mi tu z kościołem? Że garstka ludzi tak myśli, to, na Boga, nie znaczy, że tak jest! To jest ich prawda, a nasza jest inna i kropka. A zresztą, oni tak gadają, a sami kradną i oszukują. 

No, nie guzdrzemy się, strzelamy, już, już!


skomentuj (0) MAdzialenka




2009-09-14 16:33:24 >> Moja droga do domu

   Wychodząc szybkim krokiem z budynku, nie wiedziałam jeszcze, że się spieszę i dlaczego to robię. Po chwili jednak zobaczyłam panią Małgorzatę. Spieszyła się tak samo jak ja. Na wypadek gdyby robiła to bardziej, przyspieszyłam kroku. Skupiłam całą uwagę na jej szarym płaszczu, farbowanych włosach, podskakujących na ramionach przy każdym kroku i torbie, w której zmieściła całe dzisiejsze przedpołudnie. Zniknęła za zakrętem, ale nie zaniepokoiło mnie to. Wiedziałam, że ja też zniknę za zakrętem. Zbliżała się do przejścia dla pieszych. Zastanawiałam się, czy przejście przybliży mnie do niej czy oddali. Oddaliłoby mnie, gdybym nie przeszła na czerwonym świetle, więc przeszłam.  Następne już nas do siebie przybliżyło. Idąc za jej płaszczem, torbą i włosami, przypomniałam sobie moją dziecięcą zabawę podczas wracania do domu.

   Starałam się zawsze dogonić osobę idącą przede mną. Kiedy już nie była osobą idącą przede mną, szybko o niej zapominałam i szukałam osoby, która się w nią zmieniła. I zawsze kogoś znajdowałam. Za każdym razem jednak dochodziłam już do domu, zanim zdążyłam wyprzedzić cały tłum. Z rozmyślań wyrwał mnie niespodziewany ruch pani Małgorzaty, a właściwie brak ruchu. Niesprawiedliwie pozwoliła mi wyprzedzić ją bez walki, zatrzymując się, żeby wyjąć coś z torby. Przeszłam, nie zauważając jej. Szłam teraz przed nią, nie czując jej wzroku na plecach, ale wiedząc, że idzie. Kiedy przechodziłam przez skrzyżowanie, obejrzałam się w trzy strony, upewniając się, że na pewno mogę przejść. Wiedziałam, że oglądając się w tę trzecią stronę, zobaczę panią Małgorzatę, wiedziałam też, że nie zauważę jej za pierwszym razem. Będę potrzebowała jednej sekundy, by zdziwiona obrócić się raz jeszcze i kiwnąć głową grzeczne „dzień dobry”. Braku tych pseudo-aktorskich umiejętności nikt zapewne by nie zauważył. Ja jednak wiedziałam, że bez tego szary płaszcz mógłby domyślić się, że całą drogę wpatrywałam się tylko w jego szarość i kasztanowy odcień włosów jego właścicielki.

   Drugi raz nie mogłam się już obrócić, to byłoby nienaturalne. Nie wiedziałam więc kiedy pani Małgorzata skręciła już w inną drogę, przeszła obok innego przystanku i weszła do sklepu, do którego ja nie weszłam. Nie czułam jej wzroku na swoich plecach i wiedziałam, że już za mną nie idzie. Wtedy zatrzymałam się i znów nie wiedziałam dlaczego się spieszę.


skomentuj (1) MAdzialenka




2009-06-11 12:33:04 >> Przypuszczenia.

   A może nie będę się uśmiechać. Może będę tak samo zdziwiona jak on, czy ona i wszyscy wokół. Raczej ona, jego bym się bała. Oni są zbyt silni. Może będę przestraszona, może przerwę wszystko po paru sekundach. Co wtedy? Nic się nie skończy, wszystko się zacznie.
   Pytać, patrzeć, dziwić, kiwać głową, współczuć może, przeklinać, pluć, obmawiać, może milczeć, raczej pytać, nie mnie, to innych, nie innych, to siebie, ci lepsi Boga, opowiadać, zamknąć, ubezwłasnowolnić, czy podłe, nie wiem, konieczne, być może, zła matka, dobra matka, nie mogła inaczej, była taką spokojną uczennicą, leniwą, ale spokojną, biedna rodzina, mają z nią, co będzie teraz, do więzienia, do szpitala, co za różnica; niech siedzi, patrz- płacze, niech płacze, jaka tamta przerażona, trzęsie się cała, biedna, ta suka, kto ją wychował, może chora, tak słyszałem, teraz to nie wiadomo kto po ulicy chodzi, dorwę ją, opanuj się, trzeba kupić mąkę na ciasto, to się w głowie nie mieści, młodzież coraz gorsza, spotkałem Jurka- jednak nie jadą, patrz jak się śmieje, do siebie, głupia, chyba nie wie co zrobiła, pieprzysz, chodźmy, chodźmy. Do diabła z nią.


skomentuj (0) MAdzialenka




2008-09-20 09:45:41 >> Historia a tożsamość

Kiedy wczoraj na historii nasz nauczyciel zorientował się, że nie przeczytaliśmy dokładnie tego, co nam zadał, powiedział smutnym głosem: "I co powiedzieć... szkoda... że w dupie macie historię Polski... że w dupie macie swoją tożsamość..."

I tak myślałam i z Asią rozmawiałam... czy historia określa moją tożsamość? Urodziłam się na terenie ograniczonym pewną granicą, terenie o określonej nazwie- Polska, rządzonym przez pewnych określonych ludzi, z hymnem i z historią. Ale cóż zmienia we mnie przebieg bitew Jana Sobieskiego? Cóż znaczą dla mojej codzienności, przyszłości Kozacy?

Kim jestem? Owszem, poza tym, że jestem córką, siostrą, koleżanką, dziewczyną, uczennicą, sąsiadką, jestem też Polką. Urodziłam się w Polsce, moi rodzice to Polacy. Jestem więc wychowana w pewnej kulturze, polskiej kulturze, mam wykształcone przez otoczenie pewne myślenie, normy. Cóż zmieniłaby w mojej tożsamości przegrana bitwa polsko-turecka?

Nie wybrałam do jakiego kraju chcę należeć. To przywiązanie i utożsamianie się z nim jest naturalne. Jednak gdybym urodziła się gdzie indziej i żyła tak samo jak tu, byłabym przywiązana do tamtego miejsca. Nie umiem utożsamić się z historią, nie umiem powiązać z tym mojego jestestwa. Cóż... Mimo że być może dla nauczyciela jego tożsamość jest ściśle związana z historią, nie miał chyba racji...
skomentuj (2) MAdzialenka




2008-07-11 11:20:31 >> :)

Zmieniłam wygląd bloga, jak widać :). Ładnie, prawda? Skasowałam też stare linki i wpisałam nowe (jeszcze nie wszystkie).

Ostatnie dni są tak zwyczajnie dobre. Jeśli chodzi o chorobę, jestem w okresie remisji i bardzo mi się to podoba :).
Coraz bardziej staję się człowiekiem zwyczajnym, takim jak każdy. Takim, który na codzień nie zastanawia się zbyt wiele, nie prowadzi rozmyślań egzystencjalnych podczas smażenia naleśników, smuci się zwyczajnie, zdrowo tak i cieszy się spokojnie.
Ciekawe czy tak już zostanę. Czy zawsze będę już klaskać jak wszyscy.
skomentuj (1) MAdzialenka




2008-02-24 03:29:38 >> Zobacz, gwiazdy w jeziorze są naprawdę!

Jak zwodzące są zmysły! Widzę, ale nie widzę. Nie widzę, ale widzę. Słyszę, czuję, ale mówią, że to nieprawda. Twierdzę, że nieprawda, a mówią, że są fakty. Jakże zwodzące! Jeżeli latam, to latam, choć świat tego nie widzi. Latam! Czas to nic, to nic! Nie ma! Bo godziny to ustalenia, a każda inna przecież. A każde prawo to tylko prawo. I można chodzić po Słońcu, choć nie można. Bo śnię, a we śnie wszystko jest zrozumiałe.
skomentuj (1) MAdzialenka




2008-01-11 07:17:43 >> Jechaliśmy.

Autostradą. Szybko. Tak szybko, że czułam jak krasnoludki tańczą mi w brzuchu Czakarere. "Zwolnij!". Nie, nie otwierałam oczu. Widziałam znów Lolę. Siedziała obok, patrzyła na mnie swoimi dużymi oczami i bawiła się warkoczykiem. Uśmiechnęła się. Raz. Nieśmiało i smutno. Kiedy zniknęła, otworzyłam oczy. Nie widziałam białych pasków na autostradzie, samochodów, świateł. Czarne drzewa. A w tle grafitowe niebo. Jakże smutne to piękno! Chmury. Jak marzenia. Nie dotknę, nie przegonię. A na ich miejscu zaraz inne, I żadnych nie dotknę, nie powącham. "Patrz na drogę!". Chmury płyną powoli.

skomentuj (0) MAdzialenka



*linki*

ulubione kabarety
Ani Mru Mru
Mumio

inne
fizyka
świadectwo narokmana (Bodka)
najpiękniejsze wiersze
parafia św. Wojciecha w Jeleniej Górze
Księgarnia psychologiczna
Internetowy Dom Rekolekcyjny

blogi, które odwiedzam
Paula i Pan Śmieciuch
Szymon Hołownia
Bełkot szarych owiec
jej kraina
dziennik schizofreniczki
MÓJ PIĘKNY UMYSŁ, czyli duchowa biblioterapia

*księga gości*

Obejrzyj
Wpisz się

*archiwum*


2009
wrzesień
czerwiec
2008
wrzesień
lipiec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
lipiec
czerwiec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad

* * * *

layout by Inez
for Linkup